- Cudeńka kwietnia - BIOCHEMIA URODY - LOVELY - SUNSHADE MINERALS - CLINIQUE - ESSENCE -

18:08 Ola Herman 3 Komentarzy

By napisać ten post,musiałam motywować samą siebie dobre parę dni. A to pogoda nie pozwala zrobić ładnych zdjęć, a to mój bezwład twórczy nie pozwolił mi się na tym skupić. Myślę, że kwiecień sprawił wam dużo przyjemności i przyniósł świeży powiew wiosny. Nie musiałam zakładać wielu warstw ubrań, za oknem zaczął dominować kolor nasyconej zieleni, a tym samym moje życie przeniosłam do ogrodu mamy. W cudeńkach kwietnia, powinnam również uwzględnić taczkę, grabki i inne takie sprzęty, które kiedyś przyprawiały mnie o zgrozę, a teraz stają się dla mnie coraz bardziej interesujące. Mam się bać ? 

W kwietniu postawiłam na stu procentową naturalność. Naturalne składniki w kosmetykach, wprowadzam zdrowe produkty do swojego menu (przynajmniej staram się ograniczać czekoladę). Przestawiam się również na produkty bio. Jestem zachwycona jakie zmiany zauważyłam. Szukam sklepów, które  w swoim asortymencie posiadają ciekawe i w miarę naturalne produkty. Mogę już teraz śmiało napisać, że właśnie znalazłam dwa cudeńka, które odmieniły moją pielęgnację i zbierają ode mnie same pochwały. A jakie ? O tym poniżej.


Mowa o OLEJKU MYJĄCYM I OLEJKU TAMANU z Biochemii Urody. Mój OLEJEK MYJĄCY jest z dodatkiem pomarańczowego olejku eterycznego, dzięki czemu przepięknie pachnie. Ale to nie jest jedyna jego zaleta, to dopiero początek. Genialnie oczyszcza, wykonywanie nim demakijażu jest wspaniałe i bardzo  łatwe. Możecie pomyśleć, że tłusta formuła, pozostawi wielką plamę tłuszczu na twarzy, ale tak nie jest. Skóra po zmyciu jest cudownie oczyszczona, gładka, odżywiona i promienna.

OLEJ TAMANU. Ma działanie przeciwzapalne, przeciwbólowe oraz niespotykane właściwości gojące. Zwalcza wolne rodniki, jest zaliczany do antyoksydantów. Ja stosuję go miejscowo na zmiany skórne, które od czasu do czasu niestety pojawiają się na mojej skórze. Jak również, dodaje go do kremu zwiększając jego walory i działanie. Sam olejek polecany jest dla skóry trądzikowej, mieszanej i zanieczyszczonej. Ja zauważyłam, wielkie zmiany na szyi, gdzie miałam niegojące się niedoskonałości oraz przebarwienia. Dzięki niemu moje problemy się zmniejszają, przebarwiania znikają, poprawia się koloryt skóry. Cudo.
Rozświetlacz do twarzy LOVELY SILVER HIGHLIGHTER był już od samego początku dobrym promocyjnym zakupem, zapłaciłam za niego nie całe 5zł, w czasie trwania drogeryjnej promocji. Nie myślałam, że ten malutki kosmetyk tak bardzo mi się spodoba. Pięknie rozświetla, tafla błysku jest niesamowita, nienachalna i bardzo subtelna. Sprawia że cudnie rozświetla i daje poczucie kobiecości. Co prawda nie jest to produkt z wysokiej półki, ale naprawdę gdyby włożyć go do luksusowego opakowania, nikt by się nie zorientował, że jest to tak tani kosmetyk.
Jeśli chodzi o narzędzia do makijażu. W minionym miesiącu królował, mój ukochany pędzel do pudru SUNSHADE MINERALS. Jest tak miękki, puchaty, że można omiatać pudrem twarz bez ograniczeń czasowych. Po prostu aplikacja jest bardzo przyjemna, dzięki tak delikatnemu włosiu. Czasami nawet stwierdzam, że jest o wiele lepszy niż ten z Hakuro. O całej serii tych pędzli możecie przeczytać w tym poście (klik).
Emulsja nawilżająca do twarzy DRAMATICALLY DIFFERENT MOISTURIZING GEL od CLINIQUE, stała się moim ulubieńcem, jeśli chodzi o pielęgnację mojej cery. Gdy mam wolny dzień, i nie fatyguje się nawet, by nałożyć makijaż, staje się ona podstawowym punktem działania. Nakładam ją pod krem nawilżający. Zauważyłam, że moja skóra mniej się świeci, strefa T nie jest w tak dramatycznym stanie jak zawsze, a skóra jest mięciutka w dotyku. O całej serii Clinique pisałym w tym poście (klik).
No i na sam koniec, moja kochana kredka do ust marki ESSENCE  - 12 WISH ME A ROSE. Nosiłam ją na ustach prawie cały kwiecień, i pomimo tego że bardzo szybko ubywa, mogę śmiało powiedzieć,że jest rewelacyjna. Miękka, pięknie obrysowuje, jak i wypełnia usta swoim kolorem. W dodatku ma śmiesznie niską cenę, jak w przypadku rozświetlacza. Teraz planuje zakup kolejnych kolorów. Tylko, uwaga, te kredki znikają z szaf essence w mgnieniu oka, więc czasami trzeba się nieźle natrudzić, by znaleźć tą ukochaną.
Tym oto akcentem, kończę dzisiejszy post oraz zapraszam na kolejne. Trzymajcie się ciepło.

Zobacz również:

3 komentarze:

  1. Coś w tym jest, że z porządnym pędzlem makijaż jest o wiele łatwiejszy i przyjemniejszy w wykonaniu. Taki delikatny, subtelny masaż twarzy ;) Akurat na pędzle warto wydać więcej.
    Czy oprócz tego pędzla do pudru masz cały zestaw pędzli tej marki czy tylko ten jeden?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam cały zestaw, jestem z nich bardzo zadowolona. Jak również dziewczyny, które są przeze mnie malowane bardzo sobie chwalą, jak delikatne jest włosie, miękkie i przyjemne. Cały zestaw pędzli tej marki opisałam tutaj - http://curlydarcey.blogspot.com/2014/11/pedzle-do-makijazu-sunshade-minerals.html

      Usuń
  2. Pędzle sunshade są extra!!.Swoje dwa mam już ok 3 lat i nic się z nimi nie dzieje.Mój olejek myjący z pomarańczą Biochemii niestety nie jest tym czego bym się po nim mogła spodziewać.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy oddany komentarz.

Thank You.