PIĘKNE CIAŁO PO LECIE - JAK PRZEDŁUŻYĆ TRWAŁOŚĆ OPALENIZNY - MOJE SPOSOBY

15:06 Ola Herman 10 Komentarzy


Lato powoli dobiega końca. Jedni z utęsknieniem chwytają ostatnie promienie słońca, a drudzy z wielką nostalgią czekają na zbliżającą się jesień i chłodniejsze wieczory. Ja częściowo zaliczam się do tych co gorące dni lubią bardzo, ale nie mogę skłamać, że jesień to moja ulubiona pora roku i zawsze z utęsknieniem na nią czekam. Jednak dla przypomnienia nam o upalnych i letnich dniach jest opalenizna i pięknie mieniąca się skóra, dlatego warto nacieszyć się nią jeszcze dłużej. A żeby to zrobić, nie trzeba drogich zabiegów, ale dobra pielęgnacja ciała. I takim sposobem utrwalimy sobie brązowy odcień skóry. 
Moim nieodzownym sprzymierzeńcem w przedłużeniu opalenizny jest Dove - Summer Glow. Jest to balsam do ciała z samoopalaczem. Balsam ten przedłuża piękną barwę letniej opalenizny, a w dodatku nawilża i uelastycznia skórę. 
Przez całe lato nasza skóra, była poddawana kąpielom słonecznym, wystawiania na wiatr, podrażniana piaskiem oraz narażana na chlorowaną wodę. Nie wolno, więc się dziwić, że może być szorstka, nie elastyczna, bez wyraźnego napięcia. Dlatego warto używać głęboko nawilżających balsamów, maseł do ciała jak i olejować swoją skórę. Nie dość że pięknie się zregeneruje to będzie pięknie się prezentowała przez kolejne miesiące. 
To, że będziemy używać masła i balsamy do ciała, jest ważną sprawą, ale również nieodzowną czynnością, jest picie wody, i nawadnianie organizmu od środka. Nic tak nie zregeneruje skóry, jak woda. Picie hektolitrów kawy się nie liczy. 
Unikajcie peelingów. Typowych ostrych zdzieraczy. Usuwanie nadmiernie zrogowaciałego naskórka jest potrzebne naszej skórze, ale nie wtedy kiedy chcemy zachować opaleniznę. Najlepiej taki peeling wykonać raz na tydzień, a nie z tak dużą częstotliwością jak robimy to wiosną. Takie peelingi dość szybko zdzierają górną warstwę naskórka, tym samym usuwamy naszą opaleniznę. Ja wybieram na tę porę, peeling Hean, pięknie pachnie i zmiękcza, ale jest bardzo delikatny.
Dodatkowym wielkim plusem, jest picie soku marchewkowego Nie dość, że jest bardzo zdrowy i zawiera wiele potrzebnych witamin to zawarty w nim beta-karoten gromadzi się w naskórku i lekko go barwi. Ale nie przesadzajmy z częstotliwością, jedna szklanka na dzień wystarczy. Najlepiej zrobić go samemu w domu, z marchewek kupionych na straganie bez sztucznych konserwantów. 

A jakie są wasze sposoby na przedłużenie trwałości opalenizny. Jestem ciekawa co wy myślicie. Pozdrawiam. 

Zobacz również:

10 komentarzy:

  1. Ja kiedyś miałam ten balsam a teraz mam olejek brązujący z Bielendy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Musze spróbować tego balsamu brązującego Dove i masełka Isany :)

    OdpowiedzUsuń
  3. sposoby świetne :) sok marchewkowy jak najbardziej warto pić! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne sposoby :) wlasnie zauwazylam, ze moja piekna opalenizna gdzies mu ucieka z dnia na dzien, ale chetnie kupie sobie jakis balsam, ktory mi ja przedluzy, a juz na pewno nie bede na razie uzywac uluionego peelingu kawowego :P

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety u mnie opalenizna już zbladła :) Ja używam też olej marchwiowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia :) Moja opalenizna zniknęła równie szybko jak się pojawiła - niestety razem ze skórą :) Zostaję u Ciebie na dłużej.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie.
    http://www.hushaaabye.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo za tak miłe słowa ;)

      Usuń
  7. Ale zgrabna nóżka :) Ja nie jestem super fanką opalania się więc nie mam za bardzo co podtrzymywać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Balsam Dove znam i bardzo lubię :) Nadaje skórze piękny odcień! Muszę do niego wrócić, dziękuję za przypomnienie o jego istnieniu :) Piękne zdjęcia! Pozdrawiam i życzę miłego dnia :*

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy oddany komentarz.

Thank You.