RECENZJA PORÓWNAWCZA TRZECH TUSZY DO RZĘS W RÓŻNYCH PRZEDZIAŁACH CENOWYCH I PUPA MILANO I MAX FACTOR I LOVELY

10:50 Ola Herman 13 Komentarzy

W ostatnim czasie wykorzystałam dość sporą ilość tuszy do rzęs, a to zmotywowało mnie do napisania porównawczych recenzji. Na wstępie, powinnam swoje rzęsy troszeczkę scharakteryzować, by ułatwić wam ogląd sprawy. Moje  rzęsy są cienkie, długie, jasne, wywinięte w łagodny łuk. Czyli parametry, które powodują, że praktycznie każdy tusz robi z nich ładne, zwiewne wachlarze, chociaż czasami są wyjątki. Bez tuszu, moich rzęs po prostu nie widać.
Vamp Mascara

Opakowanie mascary Pupa Milano jest bardzo eleganckie, smukłe, skromne, ale efektowne. Spektakularnie również podkreśla każdy ślad papilarny naszych palców. Konsystencja tuszu jest musowata, nie lejąca, aksamitna, "puchata". Bardzo mi odpowiada. Choć cena 66 . nie jest niska, tusz jest jej wart. Pamiętajcie jednak,że promocje to dobra rzecz. Przejdźmy zatem do efektów jakie tusz daje na moich rzęsach. 
Wybitnie wydłuża rzęsy, z daleka nawet te najkrótsze wyglądają jak firanki. Nie jest to efekt teatralny,rzęsy nadal wyglądają bardzo naturalnie, oraz mają piękny nasycony czarny kolor. To co sprawia, ze tak bardzo polubiłam się z tą mascarą  jest szczoteczka, która jest silikonowa, miękka, gęsta, dość duża, ale bardzo poręczna i nabiera tyle tuszu ile trzeba. Świetnie rozczesuje włoski i pokrywa je równomierną warstwą kosmetyku,więcej u nasady i proporcjonalnie mniej ku końcom. Wytrzymuje na rzęsach w świetnym stanie cały dzień. Nie osypuje się, nie kruszy, nie powoduje efektu pandy, nie odbija się na górnej powiece, nie podrażnia...Rzęsy z tuszem są bardzo mięciutkie, niczym bez pomalowania. Vamp zmywa się łatwo, nie wymagając jakiś intensywniejszych zabiegów czy specjalnych płynów. Ot, zwykły płyn do demakijażu oczu, doskonale usunie czarny tusz z naszych rzęs.
2000 Calorie Dramatic Look 

Ten bądź co bądź kultowy i osławiony tusz kupiłam pod wpływem pozytywnych opinii, więc miałam wobec niego spore oczekiwania.Nie ma co tu szukać mega dramatycznego efektu. Wszystko w granicach rozsądku i przyzwoitości. Opakowanie jest klasyczne, proste, plastikowe. Odporne na upadki i uszkodzenia mechaniczne - przetestowane. Całość utrzymana jest w czarnym kolorze ze złotymi zdobieniami, co nadaje opakowaniu elegancki wygląd. Tusz ma pojemność 9 ml, jest ważny 6 miesięcy od otwarcia a jego koszt to około 25 zł.
W użyciu wypadł może trochę ponad przeciętną, ale bez większych rewelacji.  Pochwalić muszę jednak efekt jaki można nim uzyskać, fakt - tusz lekko wydłuża, pogrubia rzęsy. Również do trwałości generalnie nie mam dużych zastrzeżeń, bo nie popełnia karygodnych grzechów - nie osypuje się, ale niestety ciut się rozmazuje pod koniec dnia przy linii dolnych rzęs.. Natomiast w tuszu nawet świeżym, tworzą się delikatne grudki, które przy nakładaniu opadają pod oczy i trzeba uważać żeby nie osiadały na rzęsach. Udało mi się to nawet uchwycić na zdjęciu szczoteczki, która do idealnych nie należy.  Jest bardzo gęsta i w połączeniu z gęstością tuszu po wyjęciu z opakowania tworzą się na niej jeszcze większe grudki. W dodatku dość mocno zbite, gęste włoski tylko prześlizgują się po powierzchni rzęs zamiast rozczesywać i otulać tuszem każdą z osobna. 
Lovely Curling Pump Up Mascara

Nie ocenia się książki po okładce - to od razu nasuwa mi na myśl ten tusz. Żółte opakowanie nie jest szczególnie elegancką formą zachęcenia klientki, powiedziałabym, że jest trochę odstraszające i bardzo dziecinne. Zawartość opakowania wszystkie estetyczne niuanse rekompensuje. Ten tusz powinna przetestować każda dziewczyna, która nie wierzy, że tanie może być dobre  8.99zł/8ml.  
W teorii to maskara podkręcająca i unosząca rzęsy. W praktyce dodatkowo ładnie je rozdziela, wydłuża i pogrubia. Efekt jest bardzo naturalny, ale jednocześnie rzęsy są widoczne i podkreślone. Dodaje uroku spojrzeniu, nie skleja i nie kruszy się w ciągu dnia.  Ma sylikonową szczoteczkę z mini igiełkami, Ja jestem jak najbardziej za! Chodzą jednak głosy, że przy długotrwałym stosowaniu może osłabiać rzęsy. To moje drugie opakowanie i sytuacja na moich oczach ma się dobrze. 

Jakie są wasze ulubione mascary ? Co sądzicie o tych, które opisałam ? Miłego dnia, Wam życzę. ; ) 

Zobacz również:

13 komentarzy:

  1. Moją ulubioną mascarą jest Super Shock z Avonu :) stosuję go od paru dobrych lat i jestem nią cały czas zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Testuję aktualnie maskary marki Wibo, tych nie miałam ale zacheciłaś mnie do nich:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja obecnie mam tą z Lovely. Nie byłam przekonana do silikonowych szczoteczek

    OdpowiedzUsuń
  4. nie maiłam żadnej z nich, ale lovely chciałabym sprawdzić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Twoich propozycji miałam do czynienia oczywiście z Lovely ( uwielbiam! ) i 2000, która z kolei mocno mnie rozczarowała... na najbliższej promocji w Rossmannie planuje zakup maskar L'Oreal :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaciekawiła mnie ta pierwsza, lubię takie szczoteczki ; ) A Lovely miałam i bardzo lubiłam ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tych trzech miałam Max Factor 2000 kalorii i w sumie lubiłam ją :), ale ostatnio moim największym ulubieńcem wśród maskar jest Bourjois Ultra Care :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny post :) Chyba sama będę musiała przetestować, któryś z tych tuszy :) Moja ulbiona mascara to l'oreal volume million lashes <3 świtnie pogrubia i wydłuża, ale pozostawia naturalny efekt :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Pupa już samą szczoteczka robi dobre wrażenie, chyba muszę wpisać ją na listę do kupienia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Max Factor i Lovely miałam i jednak Max był lepszy pod względem trwałości.Lovely szybko zasechł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takie samo zdanie, poza tym żółtek sklejał rzęsy, osypywał się i kruszył. Jednym słowem dziadostwo :D a tak na niego liczyłam, po tylu pochlebnych opiniach na jego temat.

      Usuń
  11. A ja właśnie miałam wrażenie, że moje rzęsy fantastycznie wchodziły między włosie Max Factora i ładnie je rozdzielał :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem zwolenniczką szczoteczek klasycznych ale jak zaopatrzyłam sie w Celię 3in1 zakochałam sie i w takich ;) świetny post (PUPA zapowiada sie ciekawie, może sie skusze:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy oddany komentarz.

Thank You.