- CUDEŃKA LIPCA 2016 - ESSENTIAL NAWILŻAJĄCY KREM DO TWARZY EVREE - STAY MATEE - KSIĄŻKI - SYLVECO - NIKE AIR MAX ONE

21:37 Ola Herman 6 Komentarzy

Dzisiaj wpis z ulubieńcami minionego miesiąca. Lipiec był wyjątkowo udany pod wieloma względami. Będę go szczególnie miło wspominać. Jak tez wszystkie udane kosmetycznie i nie tylko trafienia, które w szczególny sposób umilały mi mijające lipcowe dni. 
Nawilżający krem do twarzy Evree zaskoczył mnie swoim działaniem i podbił serce. Jest to jedno z moich największych odkryć pielęgnacyjnych w życiu, i doskonale zdaję sobie sprawę z wagi tego przyrzeczenia. Więcej o nim, niebawem.
Każdy poranek umilała mi ukochana przeze mnie ostatnimi czasy owsianka z wszelkimi sezonowymi owocami. Najbardziej przypadło mi do gustu połączenie brzoskwiń, miodu i migdałów. No i zielona herbata, koniecznie. 
Nie mogło tez zabraknąć moich ukochanych czereśni. Jeżeli można jeść coś kilogramami, to to mogłabym robić właśnie z tymi owocami. 
Powrócił mój licealny faworyt. Stay Matte Rimeel'a sprawdza się doskonale na letnie upały, nie tworząc maski, a jego skuteczne działanie nie odbiega od pudrów marek selektywnych, więc po co przepłacać. 
Wreszcie mam czas na to by pochłaniać dużą ilość książek. I to jest chyba najlepsze, co mogło mi się przydarzyć,
Buszowanie i podkradanie hortensji w ogrodzie mamy, kończy się zazwyczaj artystycznymi bukietami. Florystka ze mnie żadna, ale piękne kwiaty w wazonie to chyba kocham najbardziej na świecie. 
Bieganie z takimi widokami, to czysta przyjemność. Jest to jedna z lepszych motywacji, a nie tylko zdrowie i forma na tym korzysta. 
Lipowy płyn micelarny Sylveco sprawdza się u mnie rewelacyjnie. Więcej informacji o nim zamieściłam w poprzednim wpisie, więc powiem w skrócie jest prześwietny i warto dać mu szansę. 
Buty sportowe to moja wielka miłość. Pomimo że jestem coraz starsza z tego zamiłowania raczej nie wyrosnę. Nike Air Max One w takich kolorach, chodziły za mną, już bardzo długo, Widząc bardzo korzystną promocję nie mogłam się powstrzymać, przed naciśnięciem ,,wrzuć do koszyka". A wiadomo nie od dziś, że zakupy online są przyjacielem każdej kobiety. Pasują do sportowych stylizacji, jak też do niezobowiązującej sukienki. Są idealne, i przewygodne. 
W lipcu bardzo polubiłam żel do mycia twarzy Biały Jeleń. Bardzo dobrze radził sobie ze zmywaniem makijażu, nie podrażniał, nie wysuszał skóry, Jedynie co mogłabym mu zarzucić to wydajność, zniknął w zadziwiającym szybkim tempie. 
Tym samym kończę dzisiejszy wpis. Życzę Wam miłego wieczoru. ; ) 

Zobacz również:

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam żel Biały Jeleń, tylko że mam taki zielony :) I też ostatnio sporo czytam

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie ten puder jest niestety zbyt delikatny ;( Bardzo zaciekawiłaś mnie kremem Evree, będę czekać na recenzję ;) Piękne zdjęcia! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajnie, że dodałaś tez niekosmetycznych ulubieńców:) Również uwielbiam czereśnie, ale niestety w tym roku nie miałam okazji zjeść nawet jednej:(

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy oddany komentarz.

Thank You.