SKÓRA FASCYNUJĄCA HISTORIA I BEAUTY & FOOD I SKIN COACH I CO SĄDZĘ O TYCH KSIĄŻKACH

21:07 Ola Herman 1 Komentarzy

Doskonalenie swojej wiedzy było od zawsze moim priorytetem. W pełni świadomie poświęcam wolny czas na to, by poznawać jak najwięcej nowości dotyczących kosmetologii i nauk z nią związanych. Odkrywanie najnowszych metod pielęgnacji, składników czy procedur zabiegowych jest dla mnie bardzo interesujące. Tym samym pogłębiam swoją wiedzę na tematy bardzo mnie nurtujące. Wspomaga to również moją wewnętrzną chęć udoskonalania siebie samej. Moją uwagę szczególnie przykuwają nowo publikowane książki i artykuły. To one często stają się skarbnicą wiedzy. Dla mnie jako kosmetologa to bardziej powtórka z rozrywki.  Jednak nadal fascynuje mnie ludzki organizm i przemiany, jakie w nim zachodzą.

Ciekawe pozycje kolekcjonuje. Traktuje je jak domowe kompendium wiedzy. Nie jestem alfą i omegą i czasami potrzebuje wspomóc się o informacje w różnych kwesiach. Tym bardziej, jest dla mnie bardzo ważne, by książki były konkretne, odpowiadały na moje zadawane pytania, by były rzeczowe i pisane na temat. Dlatego w swych ocenach jestem bardzo wymagająca i rzadko kiedy jestem naprawdę zadowolona z uzyskanych informacji. A jak jest w przypadku tych książek ?
Czy wiesz, że aby mieć piękną i zdrową skórę, powinnaś jeść ciepłe śniadania? „Jak to? Przecież o skórę dbają kosmetyki”, pomyślisz. A jednak! Skin coaching radykalnie zmieni Twoje myślenie o własnej skórze. Napisałam tę książkę, bo zauważyłam, że zbyt wiele kobiet pogodziło się z faktem, ż e ich cera jest i pozostanie niedoskonała. Nie musi tak być! Pomogę Ci zadbać nie tylko o Twoją skórę, ale także o zdrowie i samopoczucie. Nauczę Cię, jak odpowiednio pielęgnować cerę i nie wydać fortuny. Powiem, co jeść, by spowolnić starzenie skóry. Doradzę, jak zredukować zawartość kosmetyczki nawet o 90%, i sprawię, że bez makijażu będziesz wyglądać pięknie. Gotowa na rewolucję w rytmie slow? Bez obaw! Ty i Twoja skóra będziecie zachwycone. Bożena Społowicz skin coach Bożena Społowicz to pierwsza – i do tej pory jedyna – skin coach w Polsce. Niemal dwudziestoletnie doświadczenie w pielęgnacji cery łączy ze specjalistyczną wiedzą z zakresu kosmetologii, chemii i technologii kosmetyków, a także dietetyki i przyjmowania suplementów. Prowadzi liczne warsztaty, między innymi z komponowania spersonalizowanych kosmetyków. Właścicielka SPA prowadzonego w duchu slow beauty.

Skin Coach - czyż to nie brzmi profesjonalnie, górnolotnie i tak gwiazdorsko? Książka promowana tak bardzo, że opanowała konta na Instagramie i część urodowej (i nie tylko) blogosfery. 

Styl autorki jest toporny i ciężki. Taki po którym ma się ochotę robić co chwilę przerwę w czytaniu. Pisze rozwlekle o rzeczach oczywistych, wielokrotnie się powtarza, i chodzi mi tu o informacje powszechne, takie o których wiemy od podstawówki. Często autorka odnosi się do kolejnych części książki co wprowadza chaos i nieporządek w informacjach. Czasami można się zgubić w rozdziałach, pisarki majstersztyk.  

"Moim zdaniem", "sądzę", "uważam" - takimi słowami popiera swoje teorie na temat dbania o skórę. A są to teorie albo oczywiste (że slsy i parabeny to zło) albo dość kontrowersyjne (metoda oczyszczania olejami wyrządza więcej szkody niż pożytku). I tu zastanawia mnie jedna kwestia, kto podpowiadał tej Pani w pisaniu tej książki, bo zapewne nie była to osoba kompetentna w tej dziedzinie. 

Brak poparcia swojej wiedzy jakimikolwiek badaniami, publikacjami, itp. Skin Coach chce byśmy wierzyli jej na słowo. Rozumiem, że autorka pewnie ma bogate doświadczenie w pracy z klientkami (lub, jak sama woli je nazywać, couchennicami), ale pojawiające się, momentami podstawowe, błędy merytoryczne nie wzbudzają zaufania do głoszonych przez nią teorii. Kolejnym kwiatkiem jest stwierdzenie, że przydatki skóry to twory skóry właściwej, a nie naskórka (wiedza na poziomie liceum), albo to, że peelingi do ciała nie usuwają martwego naskórka, a jedynie wygładzają i natłuszczają skórę (dlatego pani Społowicz poleca szczotkowanie). Tutaj pojawia się kolejny brak konsekwencji bo na końcu książki możemy znaleźć przepis na peeling który ten martwy naskórek usuwa.  Kwestia wyboru, drogi czytelniku. 

Jest jeszcze kilka rzeczy do których można by się przyczepić, np. poddawanie w wątpliwość istnienie cery mieszanej, podawanie przepisu na kąpiel magnezową bez zaznaczenie, że pierwiastek ten można w ten sposób przedawkować - ponieważ wnika przez skórę, pisaniu o suplementowaniu różnych witamin bez wcześniejszego sprawdzenia czy ma się niedobory, albo ostrzeżeniu o istnieniu ryzyka ich przedawkowania

Wielu z nas na samo brzmienie słowa "coach" uśmiecha się pod nosem. Zazwyczaj taki tytuł ma ukryć brak czyichś kompetencji. I tutaj ta zależność bardzo mocno bije po oczach, kiedy osoba kompetentna, czyta taką treść, jest zdruzgotana jak może to wpłynąć negatywnie na czyjąś pielęgnację i stan skóry. 
Aksamitna, jedwabista, delikatna – każdy z nas chciałby mówić tak o swojej skórze, tymczasem bywa, że rzeczywistość odziera nas ze złudzeń.
Wychodzimy ze skóry, by była piękna i miła w dotyku nie mając nawet świadomości, jak wielką krzywdę robimy jej czasami tzw. pielęgnacją.
Problemy skórne to dla wielu największy problem. Największy nie bez przesady, bo to istotnie największy organ, jaki ma do dyspozycji człowiek.. Poznając jej tajniki, dowiesz się, jaki masz wpływ na to by, poczuć się w niej jak najlepiej.

Przez całość poradnika utrzymany jest ton pół żartem pół serio, który zdecydowanie mi odpowiada. Pisząc o danej przypadłości lub problemie ilustruje to konkretnym przykładem raz bardziej, raz mniej dosłownym i jesteśmy w stanie szybko pojąć, co autor ma na myśli. Czasem wykład jest niemalże łopatologiczny, więc chłoniemy wiedzę zawartą w książce bez najmniejszych przeszkód. Od podstaw zostajemy uświadomieni, z czego i jak zbudowana jest skóra, jakie zachodzą w niej procesy, rodzaje funkcji, jakie pełni w naszym organizmie i przede wszystkim, dlaczego jest tak istotna. Autorka jako dermatolog pokazuje przykłady ze swej kariery medycznej i uwierzcie mi, niektóre nasze problemy są przy nich błahostkami. Dodatkowo przekonuje nas, że niektóre z przypadłości, na jakie cierpimy, nie są tak rzadkie, jak nam się wydaje i szybka ich diagnoza oraz rozpoczęcie leczenia może nam pomóc.

Podoba mi się styl, nie naukowy, ale bardziej beletrystyczny, autorka zakłada, że czytelnik mózg jakiś tam ma i szkoły jakieś skończył, słownictwo bywa fachowe, ale i kolokwialne, aby każdy miał szansę zrozumieć o czym mowa. Autorka jest dla czytacza sympatyczna, stara się nie wchodzić z nim polemikę, odnoszę wrażenie, że książkę napisała faktycznie po to, aby wielu osobom pomóc.

Od podstaw zostajemy uświadomieni, z czego i jak zbudowana jest skóra, jakie zachodzą w niej procesy, rodzaje funkcji, jakie pełni w naszym organizmie i przede wszystkim, dlaczego jest tak istotna. Autorka jako dermatolog pokazuje przykłady ze swej kariery medycznej i uwierzcie mi, niektóre nasze problemy są przy nich błahostkami. Dodatkowo przekonuje nas, że niektóre z przypadłości, na jakie cierpimy, nie są tak rzadkie, jak nam się wydaje i szybka ich diagnoza oraz rozpoczęcie leczenia może nam pomóc.

Książka doskonale spełni oczekiwania tych, którzy chcą poznać produkty sprzyjające urodzie i sprawiające, że skóra, włosy i paznokcie stają się zdrowe i piękne. Książka składa się z dwóch części: programu odnowy i przepisów, które w tym pomogą. Autorka zdradza, co należy jeść, czego unikać, i jak, dzięki drobnym zabiegom, pomóc urodzie… A to wszystko dzięki postawieniu na zgodne z porami roku, naturalne odżywianie się.
Do tego proponuje proste przepisy na samodzielnie robione kosmetyki, za stosowanie których ciało i skóra odwdzięczą się pięknym wyglądem!

To filozofia opracowana przez Emilie Herbert. Ma ona na celu poprawić stan naszej skóry dzięki odpowiedniemu odżywianiu się. W książce znajdziemy m.in. listę zdrowych produktów, które warto wprowadzić do naszej kuchni, oraz tych niezdrowych, źle wpływających na nasz organizm, które powinniśmy wyeliminować. Do tego znajdziemy przepisy na zdrowe dania oraz na łatwe do wykonania naturalne kosmetyki DIY - ta część książki podzielona jest na cztery pory roku, a każda z nich oparta jest na warzywach i owocach dostępnych w danym sezonie. Całość została pięknie wydana i uzupełniona o zdjęcia apetycznie wyglądających dań.

Rady zawarte w pierwszej części książki stanowią odpowiedź na konkretne problemy - wypadanie włosów, łupież, łamanie się paznokci. zmarszczki, zaczerwienia skóry. W dalszej części książki odnajdziemy skarbnicę wiedzy jeśli chodzi o przepisy na potrawy sprzyjające naszemu zdrowiu. Jest kilka takich przepisów, które sobie zaznaczyłam i będę chciała je kiedyś wypróbować, ale niestety są to nieliczne przypadki. Większość potraw składa się z masy dziwnych i przede wszystkim drogich produktów, których szukać trzeba w sklepach ze zdrową żywnością.

Same możecie ocenić co wywarło na mnie pozytywne wrażenie, jaka książka spodobała się najbardziej. W swojej ocenie jestem jak najbardziej szczera i obiektywna. Dla mnie najważniejsze jest by książka, była poparta inteligencją i prawdziwą pasją. Nie sztuką jest wydać książkę pisaną szybko i bez ładu i składu z milionem zdjęć, ale sztuką jest wydać naprawdę wartościowe kilkaset stron popartych doświadczeniem, ambicją i troską o czytelnika.

Pozdrawiam, Ola. 

Zobacz również:

1 komentarz:

  1. Świetny wpis i bardzo ciekawe recenzje. Musze w najbliższych miesiącach zakupić klika urodowych książek i pogłębić swoją wiedzę. Bardzo interesujący blog więc zostaję na dłużej i zapraszam w wolnej chwili.
    Pozdrawiam serdecznie !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy oddany komentarz.

Thank You.