NOWOŚCI KOSMETYCZNE ARDELL ZOEVA BLEND IT ORGANIC SHOP HELLO NATURE I INNE

23:28 Ola Herman 1 Komentarzy



Na dobre rozpoczęcie miesiąca zapraszam Was na przegląd nowości kosmetycznych, które trafiły w moje ręce.

Zoeva, 227 Soft Definer to pędzel który spędzał mi sen z powiek. Zachwalany na wielu kanałach społecznościowych, spowodował że i ja sama zapragnęłam go mieć i móc go jak najszybciej wykorzystać podczas wykonywania makijaży. Moje zachwyty nad nim nie mają końca. Pędzel ten głównie sygnowany jest do rozcierania cieni, tworzenia tej magicznej delikatnej chmurki na powiekach. Włosie pędzla jest mocno zbite, sprężyste, giętkie, a przy tym niezwykle miękkie i delikatne. Idealnie wyprofilowane, ułożone owalnie wprawia o zachwyt.  Rozcieranie cieni z jego pomocą to czysta przyjemność, łatwo o uzyskanie jedynie mgiełki koloru, która jest tak bardzo pożądana przy wykonywaniu bardzo dokładnego makijażu oka. Włosie, nawet po wielu myciach, pozostaje w stanie nienaruszonym. Krótka rękojeść pędzla ułatwia sprawne posługiwanie się nim jak i same wykonanie wskazuje na to, ze trzymamy w swych rękach świetne narzędzie. 

Tak naprawde niedawno rozpoczęłam przygodę z rzęsami. Nie chce teraz byście pomyśleli, że zaczynam się przechwalać, ale moje naturalne rzęsy są dość długie i na co dzień ich wygląd podkręcony tuszem do rzęs jak najbardziej mnie zadowala. Jako, że jestem kobietą, a my kobiety tak mamy że i tak trudno nam wygodzić, więc na większe wyjścia zapragnęłam czegoś więcej.  Dlatego też zakupiłam swoje pierwsze sztuczne rzęsy Black Wispies Ardell. U mnie ze względu na dość specyficzną  powiekę wymagały podcinania nie tylko z długości - trochę je też wyprofilowałam nożyczkami, co polecam osobom z mniejszymi oczami, inaczej tego rodzaju rzęsy mogą dawać zbyt teatralny efekt. Wystarczy, podążając, za już gotowym kształtem nieco skrócić włoski od wewnętrznego kącika. Jeśli skracamy na długość paska, oczywiście podcinamy kącik zewnętrzny, gdzie rzęsy są dłuższe.

Bardzo podobna historia jest z gąbeczką Blend it. Magia reklam społecznościowych działa również na mnie. Bardzo lubię testować nowości, które pomagają w czasie tworzenia tak zwanej bazy makijażu. Nakładanie odpowiednio podkładu, może odmienić cały wizerunek, to właśnie od tego zależy czy całość będzie się prezentowała zjawiskowo i nienagannie. Nie zawiodłam się i tym razem. Gąbka pozwala na idealną wręcz aplikację podkładu jak również korektora. Dzięki widocznej lecz delikatnej jej porowatości. kosmetyki nakładane potrafią świetnie ujednolicić skórę, wtapić się w zagłębienia oraz wszystkie pory, tym samym wszystkie mankamenty na skórze zostają idealnie zatuszowane. Dodatkowo sposób aplikacji intensyfikuje trwałość kosmetyków na twarzy, podkład oraz korektor niemalże nie ulegają ścieraniu, nie wędrują po twarzy i w idealnym stanie wytrzymują aż do wieczornego demakijażu. 
Peeling Apricot Mango Organic Shop na bazie oleju z pestek moreli przyciągnął mnie swoim składem. I niech Was nie zmyli jego dobrze brzmiąca etykieta, która podkreśla jaki on to jest łagodny. Powyżej wspomniany olej z pestek moreli, który jest źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin: A, B, E i F oraz kwasów: oleinowego i linolowego ma głęboko nawilżać i regenerować skórę, przywracając jej świeży i zdrowy wygląd. Ekstrakt z mango przywraca skórze elastyczność, wyrównuje koloryt dzięki czemu cera wygląda młodo. Dodatek olejku macadamia wyraźnie napina skórę, wygładza ją i ujędrnia. Przy regularnym stosowaniu skóra ma stać się gładka, miękka, a koloryt ma zostać wyrównany. Najprawdopodobniej z winy polskiego dystrybutora, który źle przetłumaczył etykietę ten peeling we wszystkich sklepach widnieje jako enzymatyczny, mimo że nim nie jest. Dla większości osób zapewne znaczenie będzie miał fakt, że w składzie na drugim miejscu jest kwas glikolowy i to on odpowiada za złuszczanie a nie enzymy roślinne. Na pocieszenie dodam, że peeling jest łagodny, jednak osoby z dużą wrażliwością skóry, powinny się bardzo mocno zastanowić czy chcą go używać. 
Płyny micelarne przewijają się u mnie jak rękawiczki w czasie zimy. Nie przywiązuje się do nich zbytnio mocno, lubię testować różne warianty i marki. Jako że jestem wielką zwolenniczką wieloetapowego oczyszczania skóry, płyn micelarny zostaje przeze mnie użyty na samym początku tego wieloczynnościowego procesu. Najczęściej służy mi do ściągnięcie wierzchniej warstwy makijażu jak i zmycia powiek i rzęs z tuszu i eyelinera. Zależy mi na tym by dobrze oczyszczał i nie podrażniał  skóry.
Do firmy Bell Hipoallergenic pałam dużą nadzieją, jednak w tym przypadku nie jestem zbytnio zadowolona z zakupów. Korektor Multi Mineral ma bardzo ciekawą konsystencję, delikatną i jedwabistą. Rozprowadzam go najczęściej małą gąbeczką blend it. Zakrywa cienie pod oczami, jednak po pewnym czasie zaczyna się utleniać i bardzo ciemnieje. Co kompletnie dyskwalifikuje go w przypadku mojej jasnej cery. Mam też mieszane odczucia co do jego składu, a firma mianuje się jako propagatorkę kosmetyków dla cery wrażliwej i alergicznej.
W przypadku nawilżającego błyszczyku Shiny Liquid Lips mam mniej zastrzeżeń. Chociaż z tym konkretnym kolorkiem totalnie nie trafiłam, czuję się w nim zbyt blada i nie wygląda to dobrze. Konsystencja i aplikacja produktu jest jak najbardziej na plus, nie mogę mieć co do niego większych zastrzeżeń. 


Kojarzycie zapach Lady Million Paco Rabanne ? Słynny, dla jednych przereklamowany, dla drugich zapach spełnionej kobiety. Jeśli tak, to koniecznie musicie spróbować ten żel pod prysznic Fa, który zagwarantuje podobną rozkosz zapachową,  z pewnością umili wam jesienne kąpiele. 
Olej z konopi, uprawianej z dala od zgiełku cywilizacji, to główny składnik produktów z linii Hello Nature Cannabis Oil. Dzięki niemu nasze włosy otrzymają niezbędną dawkę dogłębnej regeneracji, zyskają elastyczność, sprężystość i piękny blask. Wśród olei roślinnych znajduje się on  bowiem w ścisłej czołówce pod względem właściwości pielęgnacyjnych. Wynika to z jego składu, który w niemal 80 procentach stanowią niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe (NNKT). Ich działanie wspierają proteiny, aminokwasy, minerały, witaminy oraz fosfolipidy. Znajdziemy w nim także substancje biologicznie czynne o właściwościach przeciwzapalnych, regenerujących, antyseptycznych, antyoksydacyjnych oraz chroniących przed słońcem. 

Skóra chroni organizm przed szkodliwym wpływem środowiska. Jednak, aby mogła skutecznie pełnić swoja rolę, potrzebuje właściwej ochrony. Do prawidłowej regeneracji skóry potrzebne są Niezbędne Nienasycone Kwasy Tłuszczowe (NNKT). Są one m.in. budulcem błon komórkowych, a także regulują powstawanie i przebieg stanów zapalnych. Dzięki wysokiej zawartości kwasu linolowego olej z konopi  wpływa na zwiększoną przepuszczalność naskórka oraz wykazuje zdolność głębokiej penetracji tkanek, co czyni go doskonałym nośnikiem substancji naprawczych i odmładzających, takich jak ekstrakty roślinne czy olejki eteryczne. Olej z konopii, dzięki bogatej zawartości aminokwasów, wykazuje także korzystne działanie na skórę głowy i włosy (efekt filmogeniczności i substantywności). Zastosowany w odżywkach sprawia, że włosy stają się bardziej błyszczące i łatwiejsze w czesaniu. Czyli w skrócie wytłumaczyłam dlaczego potrafi tak dobrze działać w produktach do pielęgnacji włosów. 

Atutem inspirowanych naturą produktów Hello Nature jest aż do 94,5 proc. składników pochodzenia naturalnego, które w połączeniu z pięknym, orzeźwiającym zapachem stanowią mieszkankę idealną. Brak parabenów, pochodnych ropy naftowej, konserwantów MIT i CIT oraz sztucznych barwników to dodatkowe argumenty za tym, żeby wypróbować serię Hello Nature z olejem z konopi.

Powiem szczerze, że jestem bardzo zadowolona z działania szamponu jak i odżywki. Już bardzo dawno tak pozytywnie nie zaskoczyły mnie kosmetyki do pielęgnacji włosów. A testuję ich naprawdę sporo. Szampon nazbyt się nie pieni, co nie jest zaskakujące przypatrując się w jego skład. Czyni go to tym samym, szamponem odpowiednim nawet dla wrażliwców, borykających się z łuszczeniem skóry głowy, przesuszeniem i wypadaniem włosów. Nie tworzy również nieprzyjemnego kołtuna, w czasie zmywania, nie czuje drażniącej szorstkości i przemycia. Włosy są przygotowane na następny krok, jakim jest nałożenie odżywki. Odżywka jest bardzo bogata, wystarczy dosłownie chwila, żeby odpowiednio zadziałała. Zdecydowanie będzie się to podobało osobom niecierpliwym, zapracowanym, które borykają się z chorobą społeczną jaką jest brak czasu. 

To by było na tyle jeśli chodzi o nowości kosmetyczne w tym miesiącu. Z pewnością niebawem pojawią się nowe wpisy, ponieważ planuje zakup paru perełek, i już nie potrafię się doczekać by je na sobie przetestować i wykorzystać. 

Do nastepnego..❤

Pozdrawiam, Ola 

Zobacz również:

1 komentarz:

  1. Płyn micelarny i scrub do twarzy najbardziej mnie zaciekawiły. Również nie przywiązuję się do płynów micelarnych jakoś bardzo, jednak jak coś rzeczywiście jest wydajne i nie podrażnia to wracam, gdy na półce nie ma niczego innego :)
    wiktoriazuk.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy oddany komentarz.

Thank You.